1 stycznia 2014

5. Stability

Następnego dnia nie szłam do szkoły. Wstałam i chwilę patrzyłam na śpiącego chłopaka. Postanowiłam że postaram się i zrobię wszystko co tylko będę mogła, co będzie w mojej mocy żeby wynagrodzić, zrekompensować mu to wszystkie krzywdy które zostały mu wyrządzone. Zasługiwał na to. Był dobrym człowiekiem, jedynie trochę zagubionym.Dostał szansę, ja również ją dostałam. Zaufał mi i daje siebie poznać. Położyłam dłoń na jakiego policzku i obserwowałam jak spokojnie oddycha.Cicho wyszłam z pokoju i poszłam zrobić mu śniadanie.Na dole spotkałam tatę. Sprawdzał jakieś dokumenty.
- O już wstałaś.
- Tak. Co robisz?
- Pakuje się do pracy. Jak tam Harry?
- Fizycznie? Mówi że dobrze. - tata miał podejrzanie ciepły głos. Jakby na prawdę interesowało go to o co pytał.
- To dobrze. Tu macie śniadanie. Skarbie to aby na pewno jest tylko twój kolega? Raczej nie wiedziałem żeby nastolatki zadawały się ze sławnymi żołnierzami kraju.
- Ymm...to znaczy...znasz go?
- No tak. Służył dla kraju jako bardzo młody chłopak. Dostał ordery od samej Krolowej.
- I nie mogłeś mi powiedzieć wcześniej?
- Myślałem, że wiesz.
- Dzień dobry. - w progu stanął Harry.
- Hej. - super, jednak jestem strasznie głupia.
- Dzień dobry. - odpowiedział mój tata. - Posłuchaj mam do ciebie sprawę. Zawiesiłeś służbę?
- Tato daj mu zjeść. - nie wiedziałam czy chłopak chce o tym rozmawiać.
- No już. - jęknął. - To ważne. Jeśli tak mogę zatrudnić cię u siebie.
- W sensie? - wryłam się Harremu w słowo.
- No pomagałby mi, ale nie chciałbym wchodzić w konflikty z twoim dowódcą.
Popatrzyłam z wachaniem na chłopaka. Przecież mógł nie chcieć wracać do tego.
- Nie wiem proszę pana. - odparł. - Jeśli tak mogę się zrekompensować za utrzymanie tu to niech mnie pan zatrudni. Służbę mam chwilowo zawieszoną.
- Nie, nie, nie. Ty niczego nie jesteś mu winien -powiedziałam szybko
- Właśnie. Nic nie jesteś nam winien. Myślałem po prostu o zajęciu dla ciebie i własnych funduszach, abyś mógł zarabiać
- Mieszkać możesz dalej tu jeśli chcesz oczywiście - dodałam.
- Jesteście razem? - spytał w końcu ojciec.
- Ogólnie mówiłam z tym mieszkaniem - powiedziałam do taty wymijająco. - Przecież dom jest duży. Harry jedz.
- Jesteśmy proszę pana. - odpowiedział złączając swoje dłonie na plecach.Głośno wypuściłam powietrze i pocałowałam chłopaka w policzek.
- Śniadanie.
- To ja lecę, pogadamy potem. -tata się zmył.
- Nie jestem głodny.
- Chodź - powtórzyłam
- Ale ja naprawdę nie potrzebuję jedzenia.
- Przestań, musisz jeść.
- Nie muszę. - usiadł obok.
- Zjesz?
- A będziesz zła jak nie zjem?
- Zjesz, po prostu albo sam, albo cię nakarmie. - uśmiechnęłam się szeroko.
- Jesteś bardzo uparta. - odpowiedział i sięgnął po kanapkę.
- Dziękuję.
Zjedliśmy posiłek i 25-latek posprzątał. Bawił się bronią, kiedy ja czytałam ksiązke.
- Fajna zabawa?
- Fajna książka?
- Może być.
Pokiwał głową i zaczął bawić się nieśmiertelnikiem.
- Jest super .
Zaśmiał się pod nosem biorąc mnie ostrożnie na kolana. Objął ręką i pocałował w policzek.
 - Jesteś wszystkim co mam.
- A ty najważniejszym. - powiedziałam mu do ucha.
Wtulił się we mnie.
Kochałam go, byłam tego pewna. Nie wiem tylko jakim cudem stało się to tak szybko.
Zajął moje serce swoją tajemnicą, tym urokiem, całym sobą. Mogłam tylko cieszyć, że dał mi zaufanie. To było bardzo ważne.
~~~~*~~~~
Siedzieliśmy razem na łóżku. Całą maturę już zdałam. Byłam po egzaminach i mogłam się cieszyć. Rozmawialiśmy i śmialiśmy się. Harry delikatnie przyciągnął mnie do siebie i pocalował.
- Jestem już wolna - stwierdziłam
- To prawda. - zgodził się.Chwilę między nami panowała cisza. Patrzyliśmy tylko w oczy.
- Chciałbym czegoś spróbować...
- Czego?
Spojrzał na swoją rękę, którą ostrożnie położył na moim biodrze
Powędrowałam za jego wzrokiem i po chwili wróciłam do tych cudownych oczu.
- Ja... mogę?
Nie odrywając od niego wzroku, pokiwałam twierdząco głową.
Powoli jak za pierwszym razem pocałował mnie i połozył obie dłonie na moich biodrach. Napierałam na niego i przesuwaliśmy się na środek łózka.Nie miałam zamiaru tego przerywać, chciałam. Wsunęłam ręce w jego włosy. Łapaliśmy oddech i znów łączyliśmy nasze usta. Delikatnie włozył dłonie pod moją bluzkę.
- Musisz mi powiedzieć co mam robić, nie chcę zrobić ci krzywdy,.
- Nie zrobisz, po prostu kochaj. - ponownie go pocałowałam. Delikatnie, czule, żeby wiedział że mu ufam.
Ostrożnie przyparł mnie do ramy łózka i oddawał pocałunek. Zdjął moją koszulkę rzucając ją obok na podłogę. Czule gładził mój policzek i co raz żarliwiej mnie całował. Zdjęłam mu przez głowę jego koszulkę. Obróciłam nas tak że to ja siedziałam na nim i całowałam każdą z jego blizn.
- Nie patrz na to...
- Chce. Kocham je wszystkie.
Spojrzał na mnie jak na anioła. Pocałował w usta , a potem pozwolił mi się dotykać.Robiłam to najlepiej jak tylko umiałam. Był bardzo dobrze umięśniony. Jego oddech bardzo przyspieszył. Widocznie nigdy żadna inna kobieta go nie dotykała. Położył mi ręce na plecach a potem zjechał do zapięcia moich spodni.
Pozwoliłam mu je rozpiąć i po chwili leżały obok łóżka. Przekręcił nas i był nade mną. Każdy jego dotyk był czuły i delikatny. Widać było że nie chce mnie skrzywidzic. Że mu zależy na mnie. Spojrzał mi na chwilę w oczy a ja się uśmiechnęłam, chwilę później składał pocałunki na moim dekolcie i brzuchu.Jego dotyk działał na mnie jak narkotyk, cały czas chciałam więcej.Uniósł moją nogę i teraz to ją całował aż do stopy. Trochę to załaskotało więc sie poruszyłam.Popatrzył na mnie przez co roześmiałam się jeszcze bardziej.
- Słodka jesteś.
Mrugnęłam do niego i klęknęłam przed nim znowu go całując.Oplótł rękoma mój pas i odsunął się od moich ust, aby całować szyję . Westchnęłam na tą pieszczotę. Był taki kochany, wyjątkowy.Czułam się wspaniale. Ktoś mnie kochał i potrzebował. Mój Harry ... Zjechał dłońmi na moje uda delikatnie je masując. Przyciągnęłam go jeszcze bliżej siebie. Potrzebowałam, pragnęłam go czuć.Obydwoje bardzo szybko oddychaliśmy. Przesunął rękę na miejsce między moimi łopatkami i chciał rozpiąć stanik ale oczywiście dla mężczyzn jest to za trudne.Zaśmiałam się z jego miny.
- Pomóc?
- Wydaję mi się, że to konieczne więc tak.
Złapałam za zapięcie i już po chwili było gotowe.
- Już proszę pana.
- Nauczysz mnie kiedyś.- uśmiechnął się i obdarował moje ramiona gorącymi pocałunkami. Chwilę później całował piersi .Wiłam się z rozkoszy. Wszystko co robił było takie cudowne. Położył mnie ostrożnie na materacu i palcami przejechał po moich żebrach. Sięgnęłam do jego spodni i zaczęłam je rozpinać Zdjął je gdy rozpięłam i chwilę później leżał z powrotem na mnie zdejmując moją dolną bieliznę . Patrzyłam mu w  oczy chcą uspokoić swój szybki oddech. Spragnieni i w końcu nadzy w końcu polaczylisny nasze ciała . To uczucie na początku mało przyjemne zamieniało się z coraz większą przyjemność. Harry szeptał mi czułe i przepraszające słowa . Po chwili były one całkowicie zbędne. Czułam się niesamowicie. Poruszał się trochę szybciej i bardziej zdecydowanie. Z moich ust zaczęły wydobywać się jęki i westchnienia. Chłopak zamykał mi wargi pocałunkami ale sam też powtarzał moje imię. Oboje czuliśmy to spełnienie. Bardzo długo się kochaliśmy . Następnie zmęczona i szczęśliwa zasnełam w jego ramionach. Przebudziły mnie promyki słońca wkradające się przez zasłony do sypialni. Otworzyłam oczy widząc jak Harry mi się przygląda. Przewróciłam się na brzuch i podparłam na łokciach.
- Dobry..
- Cześć....Krwawiłaś.- zauważył .
- T-to nic, za chwilę przebiorę pościel. - chyba zrobiłam się czerwona.
- Nie oto chodzi. Zrobiłem ci coś ?
- Nie - pokiwałam energicznie głową i schowałam twarz w poduszce.
- Na pewno? Caroline ja ... jesteś pierwsza.
Popatrzyłam na niego.
- To był mój pierwszy raz więc musiało trochę zaboleć.
Pochylił się i ucałował mnie we włosy.
- Ymm...no..ten, no i jak wrażenia? - bawiłam się nerwowo włosami. O takie rzeczy to tylko ja mogę pytać.
- Było wspaniale ...- szepnął .Znowu schowałam się z poduszkę.
- Kochanie.- odwrócił mnie do siebie tak że na siebie patrzyliśmy.- Czy ty się mnie wstydzisz?-na zmianę kiwałam głową raz tak, raz nie.
-Nie masz czego.
- Ale kochanie brzmi fajnie, podoba mi się.
Lekko się uśmiechnął i odgarnął mi włosy z czoła.
- Wolę jak się uśmiechasz.
- Pamiętaj że ja uśmiecham się tylko dla ciebie.
- Jesteś kochany.
Jeszcze raz mnie pocałował i zaczęliśmy wstawać. Ubrani i gotowi zeszliśmy na dół. Z moim tatą zjedlismy śniadanie. Patrzył na nas jakoś dziwnie chciał coś powiedzieć .
- Jakie plany na dzisiaj? - spytałam go.
- Praca. Mam coś dla was.
- Dla nas? - trochę się zdziwiłam.
- Dla was.- przesunął na stół klucze .
- A to są klucze do....?
- Do waszego domu.
Popatrzyłam na Harrego i podeszłam do taty mocno go przytulając.
- Pan kupił nam dom? Przecież pan wszystko za mnie płaci, pozwala mieszkać ....
- Wiesz ile razy widziałem jej uśmiech przed twoim pojawieniem się?
- Ja... powinien pan coś wiedzieć. Ufa mi pan a ja pana okłamuje .
- To znaczy?
- To ja porwałem pana córkę.
Tato błagam nie zrób niczego głupiego. - powtarzałam w myślach.
- Dokładniej to pomagałem. Chcę też dodać że nie okradłem pana. Nie mam gorsza z pana konta bo nie dlatego to zrobiłem.
- Więc dlaczego?- był spokojny.
- Tak jak mówię pomagałem im ale nie zrobiłbym jej krzywdy.
- I ty kochasz go pomimo tego? - spytał mnie.
Pokiwałam głową i przytuliłam się do chłopaka.
 - Nie skrzywdzę jej. Zna całą prawdę
- No to chyba pozostaje mi mieć nadzieję że nie pozwolisz jej już nikomu porwać.
- Nie pójdzie pan na policję?
- Powiedzmy że mam za dużo pracy i po prostu mi się nie chce.
Chwilę później dał mi adres od domu i wyszedł
- Tak uczuciowy nie był od kilku lat - powiedziałam.
- Nie rozumiem go. - westchnął.- Ja bym się dość mocno zdenerwował na jego miejscu. Jeszcze ten dom.
- On...nie ważne. - posłałam mu lekki uśmiech. Usiadłam przy stole jedząc śniadanie .
- Ty też - pokazałam na miejsce obok. Westchnął i jadł na siłę śniadanie. Godzinę później wybraliśmy się do nowego domu. Był dużo mniejszy od domu taty ale mały też nie był. Weszliśmy do środka i już mogliśmy nie wychodzić. Nasz własny kąt. Nasze miejsce. Wszystko tu już było. Meble i wyposażenie. Chodziłam po całym budynku wszystko oglądając. Harry od razu podszedł do jednego z wielkich okien .
- I co widzisz? - spytałam.
- Dzisiaj nie widzę nic. Tylko patrzę.- przyciągnął mnie do siebie. Stanęliśmy razem w oknie objęci i szczęśliwi.